poniedziałek, 25 sierpnia 2014

miłość

Co to jest miłość?
w sumie, kto to wie?
nikt.
Co ma powiedzieć o miłości nastolatka?
Szczerze mówiąc to nic, ale dziecinną miłość też można opisać.
Są lepsze i gorsze dni, każdy się potrafi zakochać, gorzej z tego wyjść.
Zakochać się? Tak, da się.. ale większość twierdząc że jest zakochanym, jest po prostu zauroczona.
Ciekawe co ja mogę powiedzieć? Szczerze? Dużo.
Chciałabym opowiedzieć jedną historię której nigdy nie zapomnę, ale nie mogę.
W każdym razie, dużo dziewczyn ma problem z odkochaniem się, najgorzej jest kiedy przez to się cierpi.
Może macie taką sytuację? Niektóre z was na pewno.
A chłopacy? Są dwa typy, skurwiele i kochający.
Jedni mają szczerze wyjebane w uczucia dziewczyn, a drudzy starają się o wszystko.
Z dziewczynami jest tak samo, są kurwy i kochające.
Nie wiem do których należę ja, z jednej strony do kurwy bo robię nadzieję a później mam wyjebane.
Z drugiej strony staram się zrobić wszystko, żeby druga osoba była szczęśliwa ze mną.
Miłość? Ja nie potrafię w to uwierzyć.
Moim zdaniem, prawdziwa miłość jest w dorosłym życiu, kiedy staramy się żyć samemu.
Życie nie zawsze się układa, ale trzeba żyć dalej i się nie poddawać.
Często mam wrażenie, że nie jestem potrzebna.
Nie potrafię sobie poradzić z wieloma rzeczami ale muszę to przebrnąć.
W związku, nie zawsze jest idealnie, ale Ni warto  ludzie są szczęśliwi razem.
Osobno jest inaczej, lepiej z drugą połówką. zdecydowanie tak.
Moim zdaniem w miłości chodzi tylko o to, aby z miłości płynęło szczęście, bo inaczej to nikt nie będzie zadowolony.
Niektórzy myślą, że się pobawią drugą osobą, żeby z nią być, a później zostawić.
A inni, myślą że związek polega tylko na buziakach i łapania za dupę albo cycki.
Najważniejsze jest żeby dwie osoby były razem szczęśliwe.
Szczęście, ważniejsze od wszystkich i wszystkiego? O to chodzi?
Moim zdaniem tak, bo jeżeli nie będziesz szczęśliwy nic ci się nie uda.
Złego humoru nikt nie chce, dlatego warto mieć drugą połówkę.
Tylko nie szukać jej na siłę, bo będzie jeszcze gorzej.
Zakochać się raz, a na zawsze, na całe życie.
Chciałabym żyć jak w filmie, czasem coś się psuję ale i tak jest dobrze, a czasem nawet idealnie.
Najlepszy film jaki oglądałam to "Trzy metry nad niebem'
Chciałabym być księżniczką jakiegoś księcia, ale myślę, że to się nie wydarzy.. może kiedyś.
Chciałabym być szczęśliwa, ale nie potrafię bo się za bardzo zakochałam by być szczęśliwa bez tej osoby.
Zdałam sobie sprawę, że nie wiele brakowało żeby było idealnie, ale wszystko się zmieniło w jednym momencie.
Jedno spojrzenie, jeden uśmiech, jedna piosenka.. by wspomnienia powróciły.
Nie potrafię i nie zapomnę.
Najważniejsze żeby się nie poddawać? TAK!
Więc nie poddajemy się, żyjemy dalej. Do końca.
najpiękniejsza piosenka



niedziela, 10 sierpnia 2014

obozkonny

oki, dawno mnie nie było, ale to dlatego bo byłam na obozie.
Mega dużo się działo, niby nic a jednak coś.
Każdy trening, każda noc, każda przerwa.. ciągle coś innego.
Nie chce mi się opisywać każdego dnia, bo było ich aż 10.
Opiszę taki jaki był bez dodatków, taki rutynowy obozowy dzień.
A atrakcje napiszę pod koniec.
_____________
Więc tak, w stajni mieliśmy być o 8.
Wyciągaliśmy sprzęt, karmiliśmy konie.
Po tym, wypuszczaliśmy je i szliśmy na nasze śniadanie.
Po tym, mieliśmy pół godziny przed jazdą.
Po czasie wolnym na jazdę.
Były 3 grupy po 1 godzinie treningu.
Jak trening się kończył, myliśmy konie i na obiad.
Później 2 godziny przerwy - dwie godzinki snu.
Następnie znowu jazda - skoki, ujeżdżenie albo teren.
Kolacja, konie do stajni i czas wolny.
______________________________________
To był codzienny plan, ale nie mieliśmy dużo tych godzin wolnych.
Co do atrakcji, było ich mnóstwo.
- baloniada
- chrzest
- przygotowanie urodzin
- urodziny
- 3 godzinny przejazd bryczką
- noc w lesie, poza miastem
- noc w stajni
- wojna na balony
Każda atrakcja była inna, dużo wspomnień.
Baloniada - rzucaliśmy się wodnymi balonami ale przez ręczniki.
Chrzest - udawaliśmy konie, wojna na błoto, "pływanie" w błocie, gównient.
Przygotowanie urodzin - jakieś 5 letnie dziecko miało urodziny i zbieraliśmy kwiaty, dmuchaliśmy balony.
Urodziny - jedna z uczestniczek obozu miała urodziny więc był tort.
3 godzinny przejazd bryczką - jechaliśmy całym obozem do lasu przez 3 godziny, żeby dojechać do pewnego miejsca.
Noc w lesie - namioty, ognisko, konie, warty................ miałam od 3:00 do 4:00.
Noc w stajni - w zieloną noc, stwierdziliśmy że będziemy spać w stajni, na słomie.
Aczkolwiek obudziłam się z masą much na sobie, bo jednak konie i końskie gówno je przyciąga.
Wojna na balony - balony napełnione wodą rzucaliśmy w inne osoby.
Ogólnie obóz mega!
Atmosfera 90/100.
Treningi 100/100.
Powoli miałam dość kilku osób, więc dobrze, że obóz się już skończył.
Ciągłe kłótnie o gówno, darcie się nawzajem - to nie na moje nerwy.
Na koniec obozu   był pokaz - skakaliśmy.
Jakiś mini parkur.
Przejechałam go całkiem dobrze, ale nie jestem zadowolona z konia, bo wystraszyła się przed skokiem na kłodę.
Dostaliśmy czapki, flo i puchary i musieliśmy biegać kłusem z koniem w ręce.
Całkiem okej.