oki, dawno mnie nie było, ale to dlatego bo byłam na obozie.
Mega dużo się działo, niby nic a jednak coś.
Każdy trening, każda noc, każda przerwa.. ciągle coś innego.
Nie chce mi się opisywać każdego dnia, bo było ich aż 10.
Opiszę taki jaki był bez dodatków, taki rutynowy obozowy dzień.
A atrakcje napiszę pod koniec.
_____________
Więc tak, w stajni mieliśmy być o 8.
Wyciągaliśmy sprzęt, karmiliśmy konie.
Po tym, wypuszczaliśmy je i szliśmy na nasze śniadanie.
Po tym, mieliśmy pół godziny przed jazdą.
Po czasie wolnym na jazdę.
Były 3 grupy po 1 godzinie treningu.
Jak trening się kończył, myliśmy konie i na obiad.
Później 2 godziny przerwy - dwie godzinki snu.
Następnie znowu jazda - skoki, ujeżdżenie albo teren.
Kolacja, konie do stajni i czas wolny.
______________________________________
To był codzienny plan, ale nie mieliśmy dużo tych godzin wolnych.
Co do atrakcji, było ich mnóstwo.
- baloniada
- chrzest
- przygotowanie urodzin
- urodziny
- 3 godzinny przejazd bryczką
- noc w lesie, poza miastem
- noc w stajni
- wojna na balony
Każda atrakcja była inna, dużo wspomnień.
Baloniada - rzucaliśmy się wodnymi balonami ale przez ręczniki.
Chrzest - udawaliśmy konie, wojna na błoto, "pływanie" w błocie, gównient.
Przygotowanie urodzin - jakieś 5 letnie dziecko miało urodziny i zbieraliśmy kwiaty, dmuchaliśmy balony.
Urodziny - jedna z uczestniczek obozu miała urodziny więc był tort.
3 godzinny przejazd bryczką - jechaliśmy całym obozem do lasu przez 3 godziny, żeby dojechać do pewnego miejsca.
Noc w lesie - namioty, ognisko, konie, warty................ miałam od 3:00 do 4:00.
Noc w stajni - w zieloną noc, stwierdziliśmy że będziemy spać w stajni, na słomie.
Aczkolwiek obudziłam się z masą much na sobie, bo jednak konie i końskie gówno je przyciąga.
Wojna na balony - balony napełnione wodą rzucaliśmy w inne osoby.
Ogólnie obóz mega!
Atmosfera 90/100.
Treningi 100/100.
Powoli miałam dość kilku osób, więc dobrze, że obóz się już skończył.
Ciągłe kłótnie o gówno, darcie się nawzajem - to nie na moje nerwy.
Na koniec obozu był pokaz - skakaliśmy.
Jakiś mini parkur.
Przejechałam go całkiem dobrze, ale nie jestem zadowolona z konia, bo wystraszyła się przed skokiem na kłodę.
Dostaliśmy czapki, flo i puchary i musieliśmy biegać kłusem z koniem w ręce.
Całkiem okej.


































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz