sobota, 26 lipca 2014

bestofsummer

Dzisiaj znowu opiszę dzień, bo to już rytuał XDD
Zaczęło się od tego, że obudziła mnie Aga, bo cała jej rodzina z moją wyjeżdżali do Chorwacji.
Obudziłam się, przywitałam, zjadłam i się pożegnałam.
Po jakiejś godzinie przyjechała babcia.. Chwilę z nią pogadałam i przyszli Madzia z Michałem.
Chwile posiedzieliśmy i przyszedł Marek z Oscarem.
Poszliśmy do brata do pokoju, ja się szybko ogarnęłam i pojechaliśmy na malinę.
Mieliśmy jechać w to samo miejsce co wczoraj ale było zajęte więc pojechaliśmy w podobne.
Był taki syf, że szkoda gadać, więc stwierdziłam, że pójdę do osób które zajęły tamto i zapytam czy możemy się dosiąść. Zgodzili się bez problemu.
Byli to dwaj panowie, starsi oczywiście, których pasjonowała fotografia.
Kiedy odchodziłam od nich z Madzią, zaczęli nam robić zdjęcia i Madzia się trochę zdygała.
Powiedziałam chłopakom, że możemy iść, a Madzia dodała kilka słów o temacie pedofilii i Michał też się zdygał.
Na szczęście Marek przekonał go, że wszystko będzie okej.
Poszliśmy wszyscy i się rozłożyliśmy, po czym od razu wparowaliśmy do wody.
Bez problemu każdy się zanurzył.
Woda cieplutka, prądami zimna, lekki wiatr, natura. Idealnie.
Właśnie ten pan który miał aparat, zaczął nam robić zajebiste zdjęcia, z czego się cieszę.
<zdjęcia będę miała jutro>
No i dalej.. wróciliśmy na koc i panowie byli tak mili, że poczęstowali nas arbuzem.
Mega miłe!!
Później znowu do wody i tak w kółko.
Graliśmy w jakąś butelkę chwilę, ale nam się znudziło.
Marek razem z Oscarem o 16 pojechał i zostałam ja z Madzią i Michałem.
Już nie wchodziliśmy do wody, po jakiś 20 minutach też pojechaliśmy.
Jak dojechaliśmy do domu, pooglądaliśmy zdjęcia i Michał pojechał.
Jakieś 10 minut później ja z Madzią też.
Kierunek -> dom Magdaleny!
Zrobiłyśmy sobie przerwę na lody i fajkę pod sklepem.
Tam zaczepiali nas jacyś faceci, którzy mówili, że jestem piękna i coś proponowali. Nienormalni xd
Dojechałyśmy na czas i posprzątałyśmy cały dom, bo jej mama tak chciała.
Ogarnęła się, mama na nockę się zgodziła więc poszłyśmy na orlik, żeby ktoś kupił nam jakąś wódkę.
Po drodze, spotkałyśmy Denisa, ale poszłyśmy dalej.
Na orliku nikogo nie było więc byłyśmy w dupie, ale był Mikuś.
Poprosiłam go i kupił, wszystko było okej i poszłyśmy jeszcze do polo po żarcie.
Wyszłyśmy, spotkałyśmy Jarnę, chwilę pogadaliśmy i poszłyśmy znowu do domu Madzi ale tylko i wyłącznie po rowery.
Pojechałyśmy i znowu przerwa na fajkę pod tym samym sklepem z tymi samymi facetami.
Już w domciu, otworzyłyśmy piwko i pijemy w spokoju i ciszy.
A za niedługo może jakiś film oglądniemy :DD
A TERAZ ZDJĘCIA :DDDDD









































































piątek, 25 lipca 2014

waternatural

wiecie co wam powiem, ta choroba dużo dała, dużo czasu na myślenie itd.
ogólnie dzionek udany, więc go opiszę
każda notka już o dniu............................... >.<
Jeżeli miałabym mówić o całym dniu, to po północy zaczęłam oglądać Iluzję, a później Noc Oczyszczenia.
Była już może 3, to zaczęłam oglądać Władcy Much.
Zeszło do 4 i poszłam spać, jak wstałam (a wstałam o 10) to zaczęłam sprzątać, zadzwoniłam do Madzi i chwilę pogadałyśmy.
Po jakiś 2 godzinach, dosłownie z dupy, przyjechali do mnie Madzia z Michałem XDD
Posiedzieliśmy do 18 w domu, gadaliśmy, jedliśmy, śmialiśmy się  itd.
Po tej 18, na rowerach pojechaliśmy na zdjęcia, których tak naprawdę nie mamy xd
Pogubiliśmy się z tripem, bo ja chciałam na kąpielisko, a Michał na duże jezioro i lataliśmy przez rowy, żeby się dogadać.
Już na miejscu nad wodą, stwierdziliśmy, że nam gorąco i wejdziemy do wody.
Oczywiście zapomniałam całkowicie o tym, że byłam chora i wjebałam się w ciuchach do wody..
Jak nie będę znowu chora to będzie cudownie.
W każdym razie, pierwsza wbiła Madzia do kostek. A że była skarpa, to stwierdziłam, że nic się nie stanie jak pójdzie kawałek dalej.
Wrzuciłam Madzię.. oburzona wyszła, wrzucając mnie również.
Coś tam pod nosem powiedziała i wbił Michał.
Ten też w spodniach zanurzył się sam, samiuteńki bez pomocy do wody. Później nurkował i wszystko oki.
Ja już przypomniałam sobie, że byłam chora to wyszłam, zdjęłam mokre rzeczy i siedziałam w bluzie.
Porobiłam im zdjęcia chwilę, ale później sama na chwilkę weszłam.
Na koniec wodnej przerwy, pochodziliśmy po trawie, robiąc zdjęcia.
Ale koniec tripu to nie był.. bo zachciało nam się pola, to pojechaliśmy na jakieś pola XD
Niby nic, ale piękna natura i świeże powietrze daje się we znaki.
Posiedzieliśmy też chwilkę, podzwoniliśmy do znajomych żeby umówić się na jutro.
I tak też się dzieję, jutro kolejny trip, ale jednak z rzeczami odpowiednimi do wodnych i podwórkowych zabaw.
To był jeden z lepszych, swobodnych i normalnych dni, bez fajek, alkoholu, złego towarzystwa..
Wszystko było wyjątkowo idealnie, może i brakowało jednej ważnej w chuj dla mnie osoby, ale było wspaniale.
______________________________________________________
Powiem wam, że już chyba odnalazłam te osoby z którymi warto spędzać czas.
Nie mówię tu tylko o tych dwóch wymienionych wyżej, ale jeszcze o 2 innych.
Tak na prawdę, tamte przyjaźnie były takie nijakie, ktoś odchodził, ktoś dochodził i tak w kółko.
Ta, jest może inna, zobaczymy jak długo wytrwamy..
Aaa no i co jeszcze, w tych ważnych osobach jest pewien chłopak, którego myślę że kiedyś tu opiszę jako  "mojego chłopaka"  :*
A teraz, jak zawsze dużo nowych zdjęć wam nie zaszkodzi :DDD



























poniedziałek, 21 lipca 2014

inlovekiss

Opowiem wam o moim wczorajszym dniu, o mojej wczorajszej jeździe.
Obudziłam się nieco wcześniej niż zawsze, o 10.
Na 11 miałam autobus więc szybko się ogarnęłam i pojechałam na miasto.
Wymieniłam kasę i kupiłam bubbletea.
Poszłam na pocztę spotkać się z Cheniem i na spokojnie stamtąd pojechałam na 13 na malinkę..
Z Madzią  i Michałem umówiłam się pod Michała blokiem.
Przyjechałam pierwsza, później Madzia no i nasz trip się zaczął.
Najpierw na garaże, za biedronką, później do Sąsiada (sklep), następnie kiosk i na koniec przedszkole.
Spędziliśmy na tym 2/3 godziny, ale czekaliśmy na 15.36 żeby pójść do Michała.
Wybiła godzina i poszliśmy wszyscy do niego, bo było za gorąco i  chcieliśmy jeść.
Posiedzieliśmy na mega pozytywnej energii 3 godziny.
O 18 miałam być w domu bo jechałam na konie, ale stwierdziłam, że chce też zostać z nimi więc pojechali ze mną.
Spóźniliśmy się na autobus, a następny za godzinę, myśleliśmy trochę aż ktoś wymyślił naprzeciwko stojącą taksówkę.
Madzia szybko pobiegła zapytać w ile i za jaką cenę dojedziemy do mnie.
Wszystko się udało i na czas byliśmy w domu.
Co do jazdy, opowiem tak żeby było ciekawie!
_______________________________________________________
Nie jeździłam na Brzózce od października więc jest masakra.
We wrześniu, nasza współpraca była idealna, widoczna, zajebiście się dogadywałyśmy, etc.
Teraz, to jest katastrofa, wychodzi nam jedynie galop i kłus, no i stęp.
Jeżeli chodzi o skoki, jestem załamana..
Przy najmniejszych przeszkodach nie umiemy się zgrać.
Okej, wiem że Brzoza woli wyższe i nigdy nie było łatwo z małymi ale no kurwa.
Staram się jak mogę, wszystko staram się zgrać, ale raz to nie pasuje, a raz tamto.
Za pierwszym razem było zajebiście, później zaczęła przyśpieszać, aż do cwału.
Te przeszkody miały może 60cm?
Nie wiem, ale mega mało, a ja nie potrafiłam normalnie naprowadzić konia na przeszkodę.
Wiedziałam przy ubieraniu konia, że będzie ciężko, bo miała mega dużo energii ale bez przesady..
Naprawdę jestem wkurwiona jak nigdy, jeszcze taki zaciesz miałam, że Madzia z Michałem popatrzą, a tam gówno wyszło.
Na szczęście mniej więcej wiem co robię źle, co mam poprawić.
Obóz coraz bliżej, nie mogę zrobić sobie siary!
Jestem silna i dam radę, co by się nie stało!!!!!!!!!!!!!!!
__________________________________________________
zdjęcia :























lovem.