poniedziałek, 21 lipca 2014

inlovekiss

Opowiem wam o moim wczorajszym dniu, o mojej wczorajszej jeździe.
Obudziłam się nieco wcześniej niż zawsze, o 10.
Na 11 miałam autobus więc szybko się ogarnęłam i pojechałam na miasto.
Wymieniłam kasę i kupiłam bubbletea.
Poszłam na pocztę spotkać się z Cheniem i na spokojnie stamtąd pojechałam na 13 na malinkę..
Z Madzią  i Michałem umówiłam się pod Michała blokiem.
Przyjechałam pierwsza, później Madzia no i nasz trip się zaczął.
Najpierw na garaże, za biedronką, później do Sąsiada (sklep), następnie kiosk i na koniec przedszkole.
Spędziliśmy na tym 2/3 godziny, ale czekaliśmy na 15.36 żeby pójść do Michała.
Wybiła godzina i poszliśmy wszyscy do niego, bo było za gorąco i  chcieliśmy jeść.
Posiedzieliśmy na mega pozytywnej energii 3 godziny.
O 18 miałam być w domu bo jechałam na konie, ale stwierdziłam, że chce też zostać z nimi więc pojechali ze mną.
Spóźniliśmy się na autobus, a następny za godzinę, myśleliśmy trochę aż ktoś wymyślił naprzeciwko stojącą taksówkę.
Madzia szybko pobiegła zapytać w ile i za jaką cenę dojedziemy do mnie.
Wszystko się udało i na czas byliśmy w domu.
Co do jazdy, opowiem tak żeby było ciekawie!
_______________________________________________________
Nie jeździłam na Brzózce od października więc jest masakra.
We wrześniu, nasza współpraca była idealna, widoczna, zajebiście się dogadywałyśmy, etc.
Teraz, to jest katastrofa, wychodzi nam jedynie galop i kłus, no i stęp.
Jeżeli chodzi o skoki, jestem załamana..
Przy najmniejszych przeszkodach nie umiemy się zgrać.
Okej, wiem że Brzoza woli wyższe i nigdy nie było łatwo z małymi ale no kurwa.
Staram się jak mogę, wszystko staram się zgrać, ale raz to nie pasuje, a raz tamto.
Za pierwszym razem było zajebiście, później zaczęła przyśpieszać, aż do cwału.
Te przeszkody miały może 60cm?
Nie wiem, ale mega mało, a ja nie potrafiłam normalnie naprowadzić konia na przeszkodę.
Wiedziałam przy ubieraniu konia, że będzie ciężko, bo miała mega dużo energii ale bez przesady..
Naprawdę jestem wkurwiona jak nigdy, jeszcze taki zaciesz miałam, że Madzia z Michałem popatrzą, a tam gówno wyszło.
Na szczęście mniej więcej wiem co robię źle, co mam poprawić.
Obóz coraz bliżej, nie mogę zrobić sobie siary!
Jestem silna i dam radę, co by się nie stało!!!!!!!!!!!!!!!
__________________________________________________
zdjęcia :























lovem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz