sobota, 12 lipca 2014

kiten

cześć!
Po długiej przerwie,napiszę dłuższą notkę o kolonii!
Odbyła się w Bułgarii, od 30.06 do 11.07.
 Miasto - Kiten
Hotel - Kitten Beach.
Osób - Około 50.
Opiekunów - 3
_____________________
No i to są podstawowe informacje, ale powiem coś co musicie wiedzieć, to był najlepszy obóz na jakim w życiu byłam.
Mimo kłopotów, łez itd, było najlepiej.
Wszystko pod kontrolą, umiar był, idealnie.
To może opowiem wam, jak dni tam się zaczynały, a jak kończyły.
Śniadanie było  o 9.15, ale byłam na śniadaniu tylko raz.
O 10.30 była zbiórka na plażę albo basen, zależnie od opiekunów.
Przeważnie do 14 siedzieliśmy na plaży, pływając, opalając się, pijąc, gadając, grając w piłkę.
O 14.15 był obiad na którym nigdy nic nie jadłam, więc przed albo po obiedzie, chodziłam na kebaba.
Nie lubię kababów, ale tam był przepyszny.
Później, po obiedzie mieliśmy czas wolny więc chodziliśmy do jakiegoś baru, na piwo, albo piliśmy w hotelu.
Później basen, do 18, bo wtedy była kolacja a później czas wolny do 23, ale zawsze było dłużej.
Nie obyło się dnia bez picia! Czy rano czy wieczorem, ciągle  piłam, ale znałam swój umiar.
Tak wyglądały dnie, poza nocami, bo każda noc była inna.
Były trzy grupy obozowe :
1 grupa - najstarsi - najlepszy opiekun
2 grupa - też starsi - zajebisty opiekun
3. grupa - najmłodsi - najgorszy opiekun
No i ja byłam w 2 grupie, z czego się cieszę bo nie dałabym rady z nimi w 3 grupie.
Pierwsza noc, całkiem udana, spędziłam ją normalnie bez picia, w moim pokoju.
Tak naprawdę nie pamiętam dokładnie żadnej nocy, ale co pamiętam to powiem.
Druga noc, najpierw  był czas wolny na mieście, wtedy wygrałam wino, w jakiejś tam grze.
Nie lubię win, więc dałam je chłopakom z 1 grupy.
Później, zbiórka o 23 i poszliśmy na dyskotekę, żeby się pobawić, coś tam piłam.
Impreza udana baardzo, muzyka całkiem okej, było z kim tańczyć, gdzie pić.


Jak wróciłam do hotelu, to z Kamilem i Dawidem, niby najlepsze dupy obozu no i Patrycją, siedzieliśmy na sofie w korytarzu do 5 i piliśmy wino, po czym nie chciałyśmy wracać do naszego pokoju więc poszłyśmy do chłopaków.
Wstałam normalnie, z rana piwo, 10.30 zbiórka, to co zawsze.
Kolejna noc, czas wolny na mieście z którego skorzystałam siedząc z chłopakami w pokoju pijąc.
Chłopaków sąsiadami jak i moimi byli ukraini którzy zrobili sobie na balkonie mini imprezę, ale że my też mieliśmy takie plany, stwierdziliśmy że połączymy te dwie, w jedną, na naszym balkonie.
Żadnego przypału, wódki, piwa, chłopaki, dziewczyny, muzyka, fajki, jedzenie. wszystko zajebiście.
Faktycznie, było za dużo osób, ale daliśmy radę się ich w najlepszym momencie pozbyć.
Wtedy też poduczyłam się angielskiego, co mnie cieszy.
Kolejna noc, nie pamiętam za nic, co się działo, ale chyba siedzieliśmy w pokoju i piliśmy.
Następna noc, znowu impreza, ale wtedy to była lekka masakra.
Nasz obóz nie był zorganizowany ze szczegółami więc każdego dnia, coś nie wychodziło.
Ta noc, którą opisuję, właśnie należy do takich nocy niezorganizowanych.
Naszym planem były dwie imprezy, pierwsza Kokaina, a druga Zangador.
Na te imprezy wzięłam dwie Ukrainki z czego się cieszę do teraz, bo nie żałuję.
Przed tymi imprezami mieliśmy czas wolny, jakieś pół godziny.
A że siedziałam z chłopakami z 1 grupy i z Ukrainkami,  kupiliśmy wódkę i piliśmy w jak najszybszym tempie.
Trochę się wstawiłam i bawiłam się zajebiście, poszliśmy na pierwszą imprezę, dostałam hasło do wifi i siedziałam, nie podobało nam się tam więc poszliśmy dalej.
Pamiętam że tam siedziałam na dupie i nic nie robiłam bo w międzyczasie, coś piłam.
Poszliśmy po wódkę i z tego  co pamiętam to spałam na chodniku, ale wszystko ogarniałam bo to co chcieli to mówiłam, jakieś słowa po angielsku  też.
Wszystko zajebiście.
Kolejna nocka znowu picie,  też z chłopakami.
Później jedna noc, z dziewczynami piłam, jakaś miętowa wódka, wchodziła jak woda więc było spoko.
Spałam wtedy u innych chłopaków.
Kolejny dzień to był ostatni dzień tam, tam napierdoliłam się też całkiem dobrze.
Piłam piwo, whisky, wino, wódkę, co szło.
długa historia z tym dniem ale nie chce tego opisywać.
A ostatni dzień spędziłam w aquaparku, było zajebiście.
Już za tym teraz tęsknie, nie wiem co zrobię bez nich.
Każdy coś robił, farbował włosy, kolczyki, fajki, alkohol.
wszyscy zajebiści, kasy najwięcej poszło na żarcie i alkohol.
nie żałuję
_______________________________________________
strasznie polecam ten obóz, był wspaniały, tylu pilnowanego luzu, że to koniec.
kocham ich wszystkich.




















































_
Dziękuje wszystkim za wspaniałe kilkanaście dni, niby nic a jednak coś.
https://www.youtube.com/watch?v=0WN79cA4Cds
https://www.youtube.com/watch?v=wsUQKw4ByVg
https://www.youtube.com/watch?v=kCs-cxW5rQc

LOVE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz