sobota, 31 maja 2014

seszele

siems, dzisiaj napiszę o Seszelach. 
Co to w ogóle jest? SESZELE? 
Wyspa, na północny wschód od Madagaskaru, ok 1600 km od wybrzeży Afryki.
Pobliskie państwa to Mauritius, Reunion i Malediwy. 
Wygląda tam tak jak jest na zdjęciu poniżej : 


Opiszę wam moją podróż na Seszele, to co tam zobaczyłam, co przeżyłam. Ogólnie całe te 10 dni.
Ogólnie pojechaliśmy w szóstkę. Ja, mój brat, tato, mama, wujek i ciocia
Więc zacznę o tej podróży..wyjechaliśmy z Opola, do hotelu w warszawie.
Rano pojechaliśmy na samolot i polecieliśmy do Dubaju.
Jak dolecieliśmy, z kilka godzin poczekaliśmy i znowu samolot..tym razem na Seszele.
Lecieliśmy tam 10 godzin, nic ciekawego..
Już wysiadając z samolotu widziałam te piękne drzewa, tą dżunglę. Wspaniałe powietrze, ale jednak jest tam za gorąco. 
Musieliśmy wypełnić jakieś papiery żeby wyjść z lotniska.
Kiedy już byliśmy poza tym nieco dziwnym lotniskiem, złapaliśmy taksówkę i pojechaliśmy do naszych apartamentów.
Dojazd był okropny, drogi pozakręcane, nie wiadomo kto w którą stronę jedzie, ale daliśmy radę.
Kiedy zobaczyłam na jakiej wielkiej górze mieszkamy, po prostu się załamałam.
Od razu pobiegłam po hasło do wifi, żebym mogła napisać cokolwiek do kogoś.
Czekając aż posprzątają w apartamentach, przygotują nam, poszliśmy pochodzić po ogrodach.
Te ich ogrody to coś najpiękniejszego co widziałam. Kwiaty każdego koloru, ptaki tak samo, owoce spadające na ziemię można od razu jeść bo są czyste i dojrzałe.
Jak już wróciliśmy, apartamenty były gotowe, tak więc wypakowaliśmy wszystkie rzeczy  i się przebraliśmy.
Zjedliśmy coś lekkiego i od razu pobiegliśmy na plaże, ale jednego nigdy nie zapomnę.. schodzenia z tej góry i wchodzenia.
 Po jednym razie, nie chciałam nigdzie schodzić. Kilometr schodzenia po górze która była mega stroma. Na przeciwko tej góry była plaża jak wszędzie, więc od razu  wskoczyliśmy do wody.
Woda cieplutka, piasek miły. Plaża bez kamieni, wszystko idealnie.
Oskar przy schodzeniu z góry zrzucił telefon i mu się rozbił więc wszystkie zdjęcia robili moim telefonem.
Przy wychodzeniu rozcięłam sobie nogę i nie umiałam chodzić. Mama mi przemywała i było okej.
Po plaży, poszliśmy do restauracji. Wszyscy wzięliśmy ryby i było bardzo smaczne. 
Wracaliśmy do domu w ciemnościach ale daliśmy radę.
No i jak wróciliśmy, zrobiliśmy imprezę z wszystkimi ludźmi co byli blisko.
Po   wszystkim poszliśmy spać.
Następny dzień bardzo podobny, ale z rana rodzice pojechali po naszego kapitana, który pływał z nami, tydzień czasu.
Jak dojechali, znowu pojechali, ale wtedy do sklepu. Dużo owoców, picia, żarcia, wszystkiego dużo.
Zjedliśmy śniadanie i znowu na plażę, ale już z kapitanem.
Poszliśmy na inną plaże, co mnie cieszyło bo chciałam pozwiedzać.
Na plaży było tak samo jak na tamtej ale więcej ludzi.
Wszyscy tam cieszą się z życia, każdy uśmiechnięty. Nikt nie myśli o tym co będzie kiedyś, myślą o tym co jest teraz.
Jak wyszłam z wody, było pełno chłopaków robiących salta. Mega się tym zainteresowałam i patrzyłam na nich jak zakochana.
Wtedy poznałam tamtych chłopaków. Jeden chciał numer, fejsa i w ogóle, nie umiał mnie znaleźć więc go olałam. Był jednym z ładniejszych chłopaków jakich tam widziałam. Mega miły, kochany.
Pamiętam nawet jak ma na imię.
Zaprowadził mnie do jego znajomych i chwilę z nimi pogadałam, gadając po angielsku, nauczyłam się ich slangu co mnie też cieszy.
Po wszystkim, pożegnałam się i poszliśmy z rodziną do restauracji, znowu.
Zjedliśmy to samo i wróciliśmy też w ciemnościach.
Trzeci dzień taki sam, dosłownie.
Czwartego dnia, pojechaliśmy do portu.
Nasz wyjazd składał się z 3 dni w apartamencie, a 7 na katamaranie.
Dojechaliśmy do portu i na katamaran.
Wielki statek tylko dla nas.
Każdy dzień taki sam, więc szczegółowo opisywać nie będę.
Pływaliśmy po różnych wyspach, pływaliśmy, jedliśmy na statku.
Z czasem dopływaliśmy do innych portów i szliśmy do sklepów kupować coś, albo do restauracji.
Zwiedzaliśmy też dużo miejsc.
Byliśmy na najpiękniejszej plaży w tamtych okolicach no i jednej z najpiękniejszej na świecie.
Byliśmy na wyspie Praslin, obok której była kolejna wyspa - Curieuse gdzie znajdował się park z wielkimi żółwiami i tak jak pisałam, najpiękniejszą plażą.
Kolejne miejsce to park z największymi kokosami świata.
Byliśmy w morskim parku narodowym w Sainte Anne.
Świątynia indyjska.
i masę innych miejsc ale już nie pamiętam.
Ostatniego dnia, jak powróciliśmy do portu, poszliśmy w miasto.
Miasto - Victoria.
Tam, pełno ludzi, sklepów, śmieci.
Ale było również wspaniale.
Nic sobie nie kupiłam, nic się nie nadawało na kupno za daną cenę.
Dlatego wróciłam bez pamiątek.
Zdjęcia : 





















poniedziałek, 26 maja 2014

seee

oki, no to tak
napiszę o tym co noszę w torbie i plecaku do szkoły i do znajomych.
TORBA - PLECAK?
Plecak biorę wtedy kiedy idę bardziej na chłopięco, a torbę jak wyglądam jak dziewczyna, coś różowego, sukienka, spodenki.
Nie zależnie od tego co wezmę, zawsze biorę to samo - do szkoły.

  • Książki - rzecz jasna
  •  piórnik żeby móc czym pisać 
  • słuchawki 
  • notes!
  • klucze do domu
  • ładowarkę do telefonu 
  • lakier do włosów
  • szczotkę 
  • perfum 
  • portfel 
  • okulary przeciw słoneczne 
  • często papierosy, choć już rzadko, a że fajki to i zapalniczka
 ________________________________________________________
To były rzeczy które noszę do szkoły..
Kiedy idę na miasto, malinkę, to zazwyczaj biorę to samo :
  • portfel 
  • klucze do domu
  • słuchawki 
  • ładowarkę 
  • jak jest gorąco to okulary przeciw słoneczne 
  • błyszczyk do ust 
  • zapalniczka 
  • gumy do żucia
Kiedy idę na bolko, to jest już gorzej 
staram się brać jak najmniej rzeczy żeby dojść i nie paść na pysk dlatego też  biorę torbę a w niej :
  • ręcznik 
  • woda do picia 
  • portfel 
  • klucze do domu 
  • słuchawki 
  • szczotkę 
  • czasami aparat wodoodporny 
  • olejek do opalania 
  • krem po opalaniu 

(strój mam zawsze na sobie, ciuchy na "przebranie" mam jak idę, a do czasu kiedy muszę wracać przeważnie wysycham więc nie ma sensu brać ubrań na zmianę)
  • czasem wezmę coś do żarcia
    lovelovelovelovelove
    i jeszcze opiszę dzisiejszy dzień który był dość wesoły ale z czasem coraz gorszy
    Normalnie wstałam, ogarnęłam się jak zawsze.
    Zamiast  iść na hiszpański, poszłam z dziewczynami do kofeiny żeby się godzinkę pouczyć.
    Wróciłyśmy do szkoły, był polski. Po polskim dwa angielskie w tym test. Wychowawcza, historia, matma, religia i koniec.
    Skończyłam o 15, poszłam od razu do domu, ale po drodze kupiłam kwiaty i czekoladki dla mamy, bo w końcu dzień matki!
    Umówiłam się z kamionkowiczami na basen u mnie.
    Kompletnie się nie dogadaliśmy, nie umówiliśmy ani nic. Wszystko na spontanie, dzwonienie do każdego gdzie jest itd.
    Dojechała piątka - Sara, Sak, Madzia, Karolina i Szymon. Przyszłam po nich, wszystko oki.
    Zapaliliśmy i ruszyliśmy do mnie. Dziewczyny się poszły przebrać, a Szymon do wody.
    Wzięłam płyty, puściłam muzykę i się bawiliśmy.
    Jakieś zdjęcia, pierdoły, żarcie.
    Dojechały Eryka z Kasią i były spoko.
    Ale co najlepsze............zapomniałam że mam w poniedziałki korepetycje z matematyki.
    Zawsze miałam o 19, po moim bracie, ale tym razem Oskar odwołał i ja miałam na 18.
    Zostawiłam ekipę i do nauki.
     Skończyłam korki, wszyscy się już zbierali na autobus.
    Odprowadziłam ich wszystkich i do domu. Posprzątałam, zdjęcia ogarniałam i siedzę.
    Zaraz będę musiała się uczyć, bo jutro poprawa z matmy i projekt z angielskiego...
    trzymajcie kciuki. 
  • i teraz zdjęcia :









zdjęcia jak zdjęcia, troszkę do dupy, ale to nic.
kocham ich najmocniej.
każdego po kolei
mojego kotka wspaniałego <3
moją sis <3
Saczke love
 Madzie lovelove
Kajku mmm kocham <3
Eryke bardzo <3
Kasie mocnomocno
i ogólnie było zajebiście, jak zawsze z nimi

 

piątek, 23 maja 2014

yu

jak prosiliście, napiszę dzisiaj 50 faktów o mnie!
 nie wiem czy dam radę tyle, ale będą one z dzieciństwa, jak coś zrobiłam, coś się wydarzyłam, gdzieś byłam, mój charakter itd.
później opiszę mój dzisiejszy dzień, sesje dzisiejszą itd :))
no to zaczynam!
1. Mam na imię Ola
2. Mam dwóch braci, starszego i młodszego
3. Mam zwierzyniec w domu, trzy psy, dwa koty, chomika, jaszczurkę, dwa konie
4. Jestem farbowana
5. Urodziłam się 6 października
6. Chodziłam do "Naszej Szkoły" do podstawówki
7. Teraz chodzę do Pg9
8. Jeżdżę konno od 7 lat
9. Kiedyś mieszkałam na NWK, ale od 4 lat mieszkam w Grudzicach
10. Mam wspaniałych przyjaciół
11. W sumie niczego się nie boje, tak sądzę
12. Mam różowy pokój
13. Na ścianach mam ponad 300 zdjęć
14. Jestem bardzo odważna 

15. Wszystko robię na spontanie
16. Mam jedną najwspanialszą przyjaciółkę - Sarę
17. Robię sesję i kolczyki ale nie profesjonalnie
18. Czytam dużo książek
19. Mam duże plany na przyszłość
20. Bardzo szybko poznaje ludzi
21. Potrafię bardzo szybko zaufać drugiej osobie 

22. Nie mam jakiś większych sekretów
23. Ulubiony kolor - czarny, fioletowy, niebieski
24. Kocham różę
25. Nie cierpię czekolady 

26. Często piekę ciasta, torty, babeczki itd
27. Nie lubię gotować
28. Nie lubię sprzątać
29. Jestem leniem
30. W przeciągu 2 lat, moje życie obróciło się o 360 stopni
31. Zbieram moje zużyte lakiery do włosów - mam ich 40 XD
32. Nie lubię się uczyć, chociaż czasem sprawia mi to przyjemność
33. Kiedyś lubiłam łowić ryby, teraz się tego brzydzę
34. Zrobiła się ze mnie lalunia
35. Ale z charakteru jestem dalej człowiek skurwiel
36. Kiedy kogoś obrażam, wiem kiedy przegnę i wiem kiedy skończyć
37. Jak byłam mała spadł na mnie telewizor, ale chodzik mnie odepchnął
38. Tęsknie za obozem WDW
39. Wszyscy uważają mnie za bogatą, ale tak nie jest. Po prostu mój tato bardzo ciężko pracuje
40. Prawie w ogóle nie widzę taty bo jest na wyjazdach służbowych
41. Nie piję
42. Staram się nie palić
43. Odizolowałam się ostatnio od znajomych żeby zmienić swoje życie teraz, żeby za niedługo nie było za późno
44. Dużo osób mówi że jestem dorosła mentalnie
45. Nienawidzę jak ktoś się popisuję
46. Nie znoszę ludzi którzy śmieją się prosto w twarz
47. Jestem optymistką
48. Dużo przeklinam 

49. Kiedyś wrzuciłam telefon do jeziora, w Szwecji
50. Kocham moje życie, ale czasami jest tragicznie
___________________________________________________
Dzisiejszy dzień był na prawdę wspaniały, choć jeszcze się nie skończył a mam plany XD
Zacznę od poranka, wstałam, ogarnęłam się i pojechałam do szkoły.
Dostałam 4 ze sprawdzianu z polskiego! Skończyłam o 15 i razem z Hanią, Gosią i Adą pojechałyśmy do mnie.
W czasie lekcji zamówiłam pizzę żebyśmy miały co jeść bo mamy nie było.
Jak dojechałyśmy  to szybko się 
 przebrałyśmy i poszłyśmy zjeść.
Kiedy zjadłyśmy, poszłyśmy się przebrać w stroję i do basenu.
Puściłam muzykę i zaczęłyśmy pływać.. było na prawdę wspaniale.
Byłyśmy normalnie sobą, nikogo nie udając.
Bawiłyśmy się jak małe dzieci XD
Chwila spokoju i zrobiłyśmy krótką sesje o tematyce woda. 










Wyszło całkiem nieźle, ale wszystkich zdjęć dodać nie mogę, ze względu na dziewczyny które nie chcą się "skompromitować" .
_______________A teraz czekam na Justina i Majchrzak, bo nocka :DDDD


niedziela, 18 maja 2014

lol

siemasiema
dzisiaj napisze jakby dwie notki, w jednej.
czyli dwa tematy.
więc tak..
SKĄD SIĘ WZIĘŁO JOE YATOSICK?
Ogólnie kiedy chodziłam częściej na miasto, spotykałam masę dziewczyn które zakochiwały się w Justinie.
Kiedy pisałam z Basią, stwierdziłyśmy że też tak chcemy i że zamieniamy się w chłopaków.
Nowe profilowe, nowe imiona.
Na początku było Justin Yatosick, ale wszystkich wkurwiało, że tylu Justinów i nie wiedzą który to który.
Yatosick, wyszło samo z siebie.  Wymyśliła to Basia. *wyobraźnia level hard*
I tak się przyjęło. Na początku wszyscy mieli w to wyjebane, ale pytali czemu tak mam.
Przynajmniej nie każdy wie jak mam na imię, na nazwisko.
_______
A teraz, dużo osób do mnie mówi "Dżo"  "Dżodżo" "jojo" "jatosik" itd.
Lubię jak do mnie tak mówią haha.
lllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllll

Co do dzisiejszego dnia, spędziłam go na malince. Co dziwne, bo jakoś znudziło mi się siedzenie tam.
Spotkałam się z ludźmi, poszłam do apteki.
Później z Madzią i Michałem, na plac zabaw, na orlik, itd.
Na parku chwile posiedziałam.
Jakoś zeszło te 8 godzin XDD
______________________________________
No i w sumie nie mam o czym pisać, więc napiszę jeszcze o moim wspaniałym koledze, bracie, przyjacielu.
Taki tam sobie Cheniu, idiota jakich mało.
Sam o sobie mówi że jest skurwielem, bo jest.
Jak go zobaczyłam, to myślałam że jest już dorosły, jakiś ojciec czy coś.
Poznałam go lepiej, zostałam jego ziomkiem.
I jest tak do teraz, zawsze mi pomoże, jest dla mnie mega wsparciem.
Czasami się go boję, bo faktycznie potrafi się wkurwić.
Czasem, tak sam z siebie, pokazuje, że nie ma ochoty na nic, że ma wyjebane.
Ale każdy mój  problem próbuje rozwiązać.
Czuję się jak jego młodsza siostra i tak ma być.
Zamiast siedzieć ze znajomymi ciągle, woli posiedzieć w domu, pouczyć się.
Mega fajny frajer którego kocham mocno <3

a tu jakieś zdjęcia z sarcią :D





mam pomysł na następną notkę, tymczasem bajo :*

środa, 14 maja 2014

school

Siema, jestem chora, więc mam trochę czasu żeby coś napisać, jakąś notkę.
Stwierdziłam że napiszę o mojej klasie, o szkole, o nauce itd.
Zaczynając od klasy.. U nas jest 29 osób, a było 30.
Ogólnie, jak w każdej klasie, są grupki osób o podobnym stylu, o podobnych zainteresowaniach.
Takich grupek u nas jest 4. Mogłabym powiedzieć że jest ich o wiele więcej ze względu na to, że są też pary, czyli osoby które się mocno przyjaźnią. Ale takie właśnie pary schodzą się do większej grupki.
Pierwsza grupka jest o tematyce bardziej pod naukę. Większość dziewczyn i 2 chłopacy, może 3.
Rozmawiają o nauce, dobrze się uczą, nie myślą jakoś o tym co robią po szkole, bo idą od razu do domu.
Porządne dzieci, którym zależy najbardziej na ocenach.
Kolejna grupa to ta, gdzie ja się odnajduję. 
Nasza grupa składa się z 5 dziewczyn i czasami 1 chłopaka hahaah. 
Jesteśmy mega zgrani, wspieramy się itditd.
Ale to nie jest normalne jak się zachowujemy czasami, potrafimy się wyzywać od najgorszych rzeczy. Jak nam się nudzi obgadujemy i opierdalamy każdego. Myślimy bardziej o przyszłości, o chłopakach, o modzie, niż o ocenach. Jako grupa, tworzymy też rodzinę. Tylko że kiedy bawimy się w tą rodzinę, jesteśmy downami. Wiesiek  to jestem właśnie ja - down XD
Kolejna grupa to 4 chłopaków, którzy zrobią wszystko żeby przenieść się do rówieśników.
Nie lubią 3/4 tej klasy. Nie lubią kujonów i osób które się tylko poniżają w każdy możliwy sposób.
Nie uczą się, a mają dobre oceny. Myślą że są tacy super, jak powiedzą na lekcji coś w stylu 'wczoraj na koncercie byłem, dali mi się napić piwa" , a wszyscy "woooooooooow"
masakra.
Kolejna i ostatnia grupa, to reszta chłopaków. Są mądrzy, bardzo. Ale robią z siebie pośmiewisko, ubiorem, zachowaniem. Myślą że są spoko, a zachowują się jak downy z pierwszej klasy podstawówki.
Wszyscy ich gnoją ale oni mają to w dupie. No cóż.
Klasa jak klasa, aczkolwiek nie jesteśmy za nic zgrani. Chłopacy boją się podejść do dziewczyn, a dziewczyny brzydzą się chłopakami. Jak ktoś dostanie złą ocenę to obrażają go, jak dobrą uważają go za kujona. Żadnych uwag, spokojna klasa. Ja tam nie pasuję, jestem typem buntowniczki, w klasie wszyscy to wiedzą, nawet wychowawca.
No właśnie, wychowawca. Mamy najlepszego wychowawce na świecie. Ale potrafi się wkurzyć. Jest wspaniałym człowiekiem, można się z nim pośmiać. Dobrze uczy.

Co do szkoły ogólnie, nauczyciele całkiem spoko. Szkoła mała, za dużo uczniów. 2 klasy się z pierwszych  śmieją, no cóż. Wszyscy myślą że są lepsi od innych. Pokazują to.
Myślałam że pg9 to zgrana szkoła, dobrze się dogadują. Pomagają sobie. Ale to tylko wymysł. W tej szkole nikt nie pomaga, tylko się śmieją i poniżają. .
Nauka - całkiem okej. Dużo do nauczenia. Ale o to chodzi w szkołach. Testów możemy mieć tyle ile nauczyciele chcą. W jednym dniu, testy mogą być na każdej lekcji.
25/30 przedmiotów, całkiem spoko.
Na początku roku było spoko. Teraz jest masakra, może dlatego że zamiast uczyć się, wolałam siedzieć na mieście i się opierdalać. Dlatego teraz zaczynam całkiem inaczej funkcjonować.
Rano do szkoły, pilny uczeń itditd. Po szkole do domciu, obiadek, chwila odpoczynku. No i do wieczora siedzę i się uczę. Nic ciekawego.
_______________________________
No i  szybko opiszę dzisiejszy dzień.
Wstałam o 14. Jestem chora więc siedzę  i nic nie robię.
Jutro idę do szkoły więc zaraz będę się uczyć.
Tyle. 





piątek, 9 maja 2014

XXI wiek

LUDZIE, W XXI WIEKU
XXI wiek, żyjemy w nim, chociaż szczerze tego żałuję.
Ludzie w tym wieku po prostu nie wiedzą co to znaczy umiar.
Kilka lat temu, takiej wielkiej patologi nie było. Ten rok i rok wcześniej, to jest po prostu katastrofa.
Nie wiem dokładnie jak było 2 lata temu czy kilka lat temu, dopiero od 2013 zaczęłam jakoś bardziej siedzieć z ludźmi na mieście, albo poza miastem i wiem co i jak jest.
XXI to patologia. Czemu? Już wyjaśniam. 
Nie wiem czemu, ale żyjemy teraz tak dziwnie. 13/14/15 latki udają 20 latki.
Jak można w tak młodym wieku palić, pić, jarać, ćpać? Sama aniołkiem nie jestem, ale staram się dostosować do mojego wieku a co niektórzy własnie robią wszystko na odwrót.
Zacznę od tego co moim zdaniem jest normalne, w tym wieku.
Nastolatki, ci młodsi, powinni siedzieć nad książkami, uczyć się, wychodzić na podwórko, tak normalnie na spontanie, z małymi grupkami. Wspólnie siedzieć, uczyć się, gadać, bawić się.
Ale nie, bo te lata, zmieniły wszystkich w innych ludzi.
Kiedyś nigdy bym nie pomyślała że moge powiedzieć o gimbach że są patologią, że zachowują się tak jakby wszystko wiedzieli, jakby każdy miał już +18. Teraz, widzę to ciągle, mogę to szczerze powiedzieć.
Często sama to słyszę ale to co widzę na ulicach, po kątach, w pomieszczeniach, to jest chore.
Oni palą, po prostu. Kupują i palą, dlaczego? Bo chcą. Niektórzy tak żeby się popisać, dla lansu.
Patologią nazywam to, co się dzieję właśnie z nimi. Nic nie mam do rodzin w których żyją.
Tych których znam, nie są patologią, są z dobrych rodzin, nie biedni, nie każdy  aż tak bogaty.
Nie wierzę w to że palą bo ich to uspokaja bo się rodzice kłócą, albo sami się z nimi sprzeczają.
Zawsze można przecież odmówić.
Ogólnie zaczęło się od tych wszystkich fejmów, aska, ogólnie od internetu. Każdy zaczął się popisywać czymś lepszym, coś co kupił, co dostał, co znalazł, co ma.
Później, zaczęli chodzić na miasto, spotykać się, z rówieśnikami. Zaczęli kupować jakieś energetyki, słuchać rapu, albo czegoś innego. Później spotykali inne grupki i się spotykali coraz większą ekipą. Zaczęli poznawać nowe ciekawe miejsca, znowu innych ludzi i tak ciągle.
Jakieś lekkie przypały, nic konkretnego.. ale nie, dorwali się do fajek. Bo znajomi palą to my też chcemy! No i jedna fajka na jakiś czas, od kogoś, ale nie, więcej chcieli. Więc sami sobie kupowali i wszystko okej. Później coraz więcej paląc, zaczęli pić. Ktoś im kupował i pili.
Niestety słowo umiar nie miało znaczenia, wypić tyle byle być lepszym od innych.
Imprezy, domówki, piją, palą. W dupie przypały, w dupie rodziców, w dupie policje.
Jak picie, palenie się  niektórym znudziło, to zaczęli jarać. Dobre rodziny, dużo kasy mają, to zaczęli jarać. Przecież kasa nie gra roli, tylko efekt!
No  i jarają. Fajki zaczęły się nudzić...ale co? ale się uzależnili. Więc zaczęli kupować e papierosy. 80-100zł poszło się jebać, bo kupili e  i tak palili. Niektórzy kupili ją dla szpanu, żeby była..
No i jeszcze dziewczyny które zakochując się w złym chłopaku płaczą i się tną. Rozumiem to jeżeli dziewczyny serio mają powód. Ale jeżeli przez zwykłego chłopaka się ciąć? Przecież całe życie przed nami..a ręce z bliznami. Kiedy widzę czyjeś blizny, płakać mi się chcę.
Czasami serio, nie wierzę w to co widzę, albo co słyszę.
Niektórzy  to wszystko robią dla szpanu, albo po to żeby ktoś  ich zauważył co nie ma sensu. A niektórzy bo nie mają wyjścia, za bardzo ktoś ich w to wszystko wciągnął, w to całe gówno.
Kiedyś było całkiem inaczej, nikt o tym nie myślał, co zrobi jak mu się papierosy skończą, albo co jak piwo się skończy.
Wszyscy najebani  siedzą razem, przecież te grupki są pomieszane z 13 latkami, 14,15,16,17,18 a nawet 19 latkami. Nie rozumiem tego, aczkolwiek do moich przyjaciół nic nie mam, chcą niech piją. Ja się nie mieszam w ich życie, ale czasem nie mogę na to patrzeć, jak niektórzy schodzą tak bardzo na dno. W chuj mnie to rani, że ja patrze na nich i nic nie robię, a chciałabym.
To jest moim zdaniem trochę chore. Okej, rozumiem 16 latków którzy cieszą się z życia.
Ale 13/14/15 latki cieszyć się życiem powinni w inny sposób. 
"Oooo mam 13/14 lat, najebałam się na urodzinach mojej koleżanki, wypiłam tyle i tyle, a ile zjarałam :OOOOOO" - takie teksty mnie załamują.
Okej, robisz to tak żeby nikt nie wiedział - nie okej jak chwalisz się tym na forum.
Chowasz się paląc  - chodzisz po ulicy i palisz.
Uważam, że my jako jeszcze dzieci powinniśmy zachowywać się jako serio normalne, wychowane dzieci. A nie robić sobie przypałów, nie mieć szacunku do rodziców, całą kasę przepierdalać na fajki, alkohol, zioło.
No czy to jest normalne? Nie, nie jest.
Palące dzieci to porażka, pijące to katastrofa, jarająca - koszmar. Ale są i tacy co robią wszystko na raz, to jest PATOLOGIA!
Jesteśmy wszyscy z dobrych rodzin, rodzice dają nam wszystko co mogą, starają się, dają warunki, krzyczą, po to, abyśmy wyszli na ludzi.
A my co? A my, chcemy więcej, co powoduje u rodziców wkurwienie,  bo na prawdę każdy się stara.
W domu udajemy grzecznych, a poza  domem, 18 latków.
Na prawdę, żałuję że urodziłam się w takim złym czasie.
Żałuję że nie da się cofnąć błędów jakie wszyscy robią.
Zapomnieć o tym co się dzieję.
Żeby powróciły czasy, z prawdziwego dzieciństwa.
Teraz wszystkie gimbusy, prawie wszystkie palą i piją.
Jarają niektórzy, ale jednak jarają. 
Nie chce nikogo obrażać, ani nic takiego.
Po prostu chciałabym aby dzieci w moim wieku i starsi trochę zaczęli myśleć. Chociaż trochę.
Patologia jest najczęściej w rodzinach. Ale teraz ja mogę szczerzę powiedzieć że patologia u niektórych rodzi się w głowie, albo po prostu nie wiedzą co się z nimi dzieję. W jakie bagno się wpakowali.
Z rok na rok, młodzież staję się jeszcze gorsza.
Nie wiem co będzie właśnie w 2016, może dziewczyny zaczną być dziwkami, a chłopaki jakimiś alfonsami.
 Zobaczymy wszystko, co i jak. Mam nadzieję że będzie lepiej,  młodzież się ogarnie, wraz ze mną.
Sama jakoś myślę co z tym zrobić, ale im nic nie pomoże, blizny na rękach szybko nie zejdą. Palić nie chcą skończyć, pić też nie. A to tylko od nich zależy żeby się poprawić. Zależy mi na tym bo kocham pomagać ;)))

 _____________
Żeby nie było że ja aniołek udający czy coś.
Nie chce pisać dlaczego palę, ale nie z mojej chęci do tego.
Nie ważne czemu, ale już staram się wcale nie palić.
Pić.. nie piję nic.
Jarać? W życiu
A ćpać to tym bardziej nie. 

Przeczytajcie serio całe i zrozumcie chociaż to co moim zdaniem powinno się zmienić.

poniedziałek, 5 maja 2014

friends

Oki, siemano!
Prosiliście żebym napisała coś o swoich przyjaciołach.
Okej, na początek wymienię ich.. później każdego opiszę.
Sara, znamy się ponad rok, jest najlepszą moją przyjaciółką, którą mam, miałam,  będę mieć.
Poznałyśmy się 23.03.13 więc już ponad rok XD
Ogólnie, jest wspaniała, pomaga, wspiera.. no jak przyjaciółka.
Wiele dla mnie znaczy i nie wyobrażam sobie życia bez niej.
Tyle wspomnień ile z nią mam, tylu przypałów, odpałów.. nikt nie ma.
Wymieniać nie będę bo jest za dużo, zdecydowanie  XDDDDDDDDDDDDDDDDD





Justin, oj oj oj oj
Kiedyś było inaczej niż jest teraz, ale jednak co by nie było, wie o mnie bardzo dużo.
Jest moim przyjacielem, życia bez niego też sobie nie wyobrażam.
Znam go tyle samo ile Sarcię.
Wspomnień też mamy dużo, wiele.
Ale często się u nas jebie, bardzo często.
Nie mamy dobrego kontaktu, ale zalicza  się do przyjaciół bo dużo zmienił u mnie, w wielu sprawach mi pomógł najbardziej, zawsze mam u niego wsparcie,  z każdym problemem.
Nie wiem jakbym skończyła bez niego.





Mikuś, Grega.
Liczę ich jako dwójkę, bo tworzę z nimi rodzinę.
Jesteśmy nierozłączni, wiele mamy wspólnego.
I jest przedział wiekowy, ale nam to nie przeszkadza..
Wiemy o sobie na prawdę dużo, mimo że się nie znamy tak długo.
Wszystko sobie mówimy, nie obrażamy się, ale oddajemy, jak ktoś coś drugiemu zrobił.
Przykładem jest dzisiejszy dzień. Grega mnie wkurzał więc zaczęłam go gryźć.
Musiał oczywiście oddać.. i teraz, rękę mam zabandażowaną, opuchniętą, z guzami i krwiakami :))
Co do czego, na prawdę zależy mi na nich mocno, bardzo.







Olewka, z nim znam się od wakacji, jakoś przed, coś takiego.
Nie mam z nim zdjęć, ale przyjaźnimy się bardzo bardzo, chyba najbardziej..
Nic nie mówię o nim, ale wiele dla mnie znaczy.
Dużo dla mnie zrobił,  wiele zmienił
Co mi teraz pomaga, dużo mnie nauczył, wyciągnął z niektórych kłopotów.
Jestem osobą która, też chce pomóc, więc z każdym problemem zawsze mu pomogę, zresztą każdemu.
Czasami, jebie nam się kontakt, ale to może dlatego bo mało czasu ze sobą spędzamy.
Jak się poznaliśmy, na wakacjach, każdy dzień razem, zawsze pisaliśmy, zawsze wszystko razem.
Teraz jest tak ponownie, chociaż mniej ze sobą piszemy, to spotykamy się, no bo mieszka na malince, a ja tam spędzam czas.
Kocham go mocniusio i dziękuje mu za wszystko.

Co by nie było, moimi przyjaciółmi jest rodzina, czyli mama, tata, rodzeństwo, babcia, dziadek, nawet zwierzęta.
Więdzą o mnie 95/100% czyli zdecydowanie więcej niż ktokolwiek inny.
Z każdym problemem mogę iść do nich.
Nie każdy wie o mnie tyle ile moja mama, bo mama wie o mnie wszystko.
Dosłownie.. no ale jak to mama, nie pozwala mi, a raczej nie chce żebym robiła to co robię.
Nie chce żebym stoczyła się, Tato też, ale nie wie o wszystkim.
Tato ma to w sobie, że jestem jego jedyną córką, córeczka tatusia, jak zawsze.
Martwi się jak nie wracam, jak się spóźniam, jak mam złe oceny, złe towarzystwo, coś źle zrobię. Wtedy obwinia siebie za to że źle mnie wychował, że nie mam do niego szacunku. Jest bardzo surowy, i za to go szanuję najbardziej.
Co do rodzeństwa.. wychowali się przy mnie. Mam dwóch braci i nie mam za bardzo o czym z nimi rozmawiać.
Młodszy brat wie o mnie więcej niż wszyscy. Wie o mnie dosłownie wszystko, co robię, gdzie, z kim.
Kiedy mam nowy kolczyk, kiedy zaczęłam palić, zna wszystko, co i jak.
Nie wiele chce mu mówić, ale i tak wszystko wyciągnie.
Kiedyś byliśmy na siebie źli o wszystko, ciągle się biliśmy, no ale jak to rodzeństwo.
Chce żeby brał ze mnie przykład, ale na razie to ja chce brać z niego.
Starszy brat, nie wie o mnie nic. Nie mieszka z nami od kilku niezłych lat.
Wie jaka byłam, nie wie jaka jestem.
Chce mu mówić, ale on ma gorsze życie, niż ja, niż wszyscy których znam.
Ma za dużo problemów żeby moje były dla niego ważne. Kocha mnie ale nie chce go jeszcze bardziej zasypywać problemami, przemyśleniami .
Babcię mam jedną, którą kocham ponad wszystko, druga babcia zmarła kilka dni przed moimi narodzinami.
Dziadka mam jednego z którym nie mam kontaktu. Drugi dziadek zmarł miesiąc temu.
Jeżeli chodzi o zwierzęta (3 psy, 2 konie, chomik, jaszczurka, 2 koty)   mogę powiedzieć tyle, że mogę im powiedzieć wszystko, ale nie dostanę odpowiedzi.

 Madzia.. nie znam jej długo, ale mogę stwierdzić że jest moją przyjaciółką.
Dużo o mnie wie, ja o niej też. Zawsze sobie pomożemy, nie ma czegoś takiego że  nie.
Wiele jej zawdzięczam, zawsze wysłucha, doradzi.
Pięknie śpiewa haha <3
Kocham ją też mocno .






No i na koniec, chyba ja.
Jestem przyjaciółką jak i wrogiem, dla siebie samej.
Wiem jaki mam cel, jaka jestem, jaki jest mój charakter, jak wyglądam z każdej strony.
Jestem jaka jestem, to co trzymam w środku w sobie, no to ja wiem.
Moje marzenia, myśli, sny, chęci.


Taaaak, no i to cała moja ekipa, przyjaciół którzy są dla mnie najważniejsi.
Nie mam kogoś innego, do którego się zwrócę o pomoc w ważnej sytuacji.
Są jeszcze cztery  osoby, które były dla mnie wsparciem.
Jest to Wika, ze stajni, którą znam kilka lat, ale nie mamy kompletnie kontaktu więc nie mam co o niej powiedzieć.
Jest Iga, którą znam 13 lat. Znamy się od dzieciaka.
Chodziłyśmy razem do podstawówki i też wie o mnie najwięcej niż wszyscy.. poza moim bratem.
Kaka, z którym znam się od 10 lat, całe dzieciństwo z nim razem, wie o mnie  też bardzo dużo.
Przez jakieś 5 lat nie miałam z nim kontaktu. Teraz się odnowiło przez moje towarzystwo. Ale zmienił się i już nie jest taki jak kiedyś...................
I Karolina, którą znam tyle ile Kake, to była nasza ekipa, z dzieciństwa haha <3
Ona mi zawsze pomoże, pomogła kiedyś, pomoże i teraz.
 Nic się nie zmieniła no ale nie mamy dobrego kontaktu.

ich wszystkich kocham bardzo mocno, nie wiem jakby moje życie wyglądało bez nich. Za wszystko im dziękuje. Za wsparcie, pomoc, szczęście jakie dają. Najbardziej dziękuje Sarze, która wytrzymuję ze mną każde chwile załamania, bo o tych załamkach miłosnych, rodzinnych, treningowych wiedzą wszyscy wymienieni, ale nikt nie przeżył jej przy mnie poza Sarą..
Każde smutki, płacze wylewałam i wylewam przy niej.
Za co jej dziękuje najmocniej jak mogę.
Jest kimś najważniejszym z nich wszystkich.
Jest moją siostrą. Jesteśmy tak związane ze sobą że nie wytrzymujemy osobno.
Te słowa nie znaczą tego, że kocham tylko Sarę, albo ją najmocniej.
Kocham ich wszystkich tak samo ale, ona okazuje się najważniejsza, ze względu na to co przeżyłyśmy razem.
                                                                           
ok, koniec.



KSIĄŻKA : 

Przez czas kiedy była Kamii w Polsce, ludzie zaczęli robić grupki przyjaciół żeby mieć z kim wychodzić.
Pewnego dnia musiałam wyjechać, to było straszne.  Nie mogłam tak po prostu wyjechać i zostawić przyjaciół, bo w każdym dniu coś się działo. Nie chciałam jechać, ale wyjazd rodzinny trzeba zaliczyć w wakacje. Pojechałam.. 2 tygodnie.. w Chorwacji, bez przyjaciół, internetu. Kiedy miałam sieć pisałam do Sary albo Justina, nie chciałam siedzieć tam nie wiedząc co się dzieje. 
Po tych dwóch tygodniach, zapełnionych tęsknotą wróciłam. Od razu jak wróciłam dowiedziałam się że dzień wcześniej Justin był pod domem i się o mnie wypytywał. 
To było kochane z jego strony, bo zauważyłam że naprawde jesteśmy przyjaciółmi. Następne dni chciałam spędzić z Justinem, wydawało mi si
że że oddaliliśmy się od siebie.  Moje podejrzenia były jak najbardziej trafne, kiedy wyjechałam on nie miał z kim spędzać za bardzo czasu, chciał poznać nowe osoby.  I poznał, swoje nowe koleżanki były  ważniejsze ode mnie. Zapomniał o mnie, miał kogoś innego na moje miejsce. Przez dwa tygonie zmieniło się więcej niż myślałam.





ja pierdole, ile tego jest.