siems, dzisiaj napiszę o Seszelach.
Co to w ogóle jest? SESZELE?
Wyspa, na północny wschód od Madagaskaru, ok 1600 km od wybrzeży Afryki.
Pobliskie państwa to Mauritius, Reunion i Malediwy.
Wygląda tam tak jak jest na zdjęciu poniżej :

Co to w ogóle jest? SESZELE?
Wyspa, na północny wschód od Madagaskaru, ok 1600 km od wybrzeży Afryki.
Pobliskie państwa to Mauritius, Reunion i Malediwy.
Wygląda tam tak jak jest na zdjęciu poniżej :
Opiszę wam moją podróż na Seszele, to co tam zobaczyłam, co przeżyłam. Ogólnie całe te 10 dni.
Ogólnie pojechaliśmy w szóstkę. Ja, mój brat, tato, mama, wujek i ciocia
Więc zacznę o tej podróży..wyjechaliśmy z Opola, do hotelu w warszawie.
Rano pojechaliśmy na samolot i polecieliśmy do Dubaju.
Jak dolecieliśmy, z kilka godzin poczekaliśmy i znowu samolot..tym razem na Seszele.
Lecieliśmy tam 10 godzin, nic ciekawego..
Już wysiadając z samolotu widziałam te piękne drzewa, tą dżunglę. Wspaniałe powietrze, ale jednak jest tam za gorąco.
Ogólnie pojechaliśmy w szóstkę. Ja, mój brat, tato, mama, wujek i ciocia
Więc zacznę o tej podróży..wyjechaliśmy z Opola, do hotelu w warszawie.
Rano pojechaliśmy na samolot i polecieliśmy do Dubaju.
Jak dolecieliśmy, z kilka godzin poczekaliśmy i znowu samolot..tym razem na Seszele.
Lecieliśmy tam 10 godzin, nic ciekawego..
Już wysiadając z samolotu widziałam te piękne drzewa, tą dżunglę. Wspaniałe powietrze, ale jednak jest tam za gorąco.
Musieliśmy wypełnić jakieś papiery żeby wyjść z lotniska.
Kiedy już byliśmy poza tym nieco dziwnym lotniskiem, złapaliśmy taksówkę i pojechaliśmy do naszych apartamentów.
Dojazd był okropny, drogi pozakręcane, nie wiadomo kto w którą stronę jedzie, ale daliśmy radę.
Kiedy zobaczyłam na jakiej wielkiej górze mieszkamy, po prostu się załamałam.
Od razu pobiegłam po hasło do wifi, żebym mogła napisać cokolwiek do kogoś.
Czekając aż posprzątają w apartamentach, przygotują nam, poszliśmy pochodzić po ogrodach.
Te ich ogrody to coś najpiękniejszego co widziałam. Kwiaty każdego koloru, ptaki tak samo, owoce spadające na ziemię można od razu jeść bo są czyste i dojrzałe.
Jak już wróciliśmy, apartamenty były gotowe, tak więc wypakowaliśmy wszystkie rzeczy i się przebraliśmy.
Zjedliśmy coś lekkiego i od razu pobiegliśmy na plaże, ale jednego nigdy nie zapomnę.. schodzenia z tej góry i wchodzenia.
Po jednym razie, nie chciałam nigdzie schodzić. Kilometr schodzenia po górze która była mega stroma. Na przeciwko tej góry była plaża jak wszędzie, więc od razu wskoczyliśmy do wody.
Woda cieplutka, piasek miły. Plaża bez kamieni, wszystko idealnie.
Oskar przy schodzeniu z góry zrzucił telefon i mu się rozbił więc wszystkie zdjęcia robili moim telefonem.
Przy wychodzeniu rozcięłam sobie nogę i nie umiałam chodzić. Mama mi przemywała i było okej.
Po plaży, poszliśmy do restauracji. Wszyscy wzięliśmy ryby i było bardzo smaczne.
Kiedy już byliśmy poza tym nieco dziwnym lotniskiem, złapaliśmy taksówkę i pojechaliśmy do naszych apartamentów.
Dojazd był okropny, drogi pozakręcane, nie wiadomo kto w którą stronę jedzie, ale daliśmy radę.
Kiedy zobaczyłam na jakiej wielkiej górze mieszkamy, po prostu się załamałam.
Od razu pobiegłam po hasło do wifi, żebym mogła napisać cokolwiek do kogoś.
Czekając aż posprzątają w apartamentach, przygotują nam, poszliśmy pochodzić po ogrodach.
Te ich ogrody to coś najpiękniejszego co widziałam. Kwiaty każdego koloru, ptaki tak samo, owoce spadające na ziemię można od razu jeść bo są czyste i dojrzałe.
Jak już wróciliśmy, apartamenty były gotowe, tak więc wypakowaliśmy wszystkie rzeczy i się przebraliśmy.
Zjedliśmy coś lekkiego i od razu pobiegliśmy na plaże, ale jednego nigdy nie zapomnę.. schodzenia z tej góry i wchodzenia.
Po jednym razie, nie chciałam nigdzie schodzić. Kilometr schodzenia po górze która była mega stroma. Na przeciwko tej góry była plaża jak wszędzie, więc od razu wskoczyliśmy do wody.
Woda cieplutka, piasek miły. Plaża bez kamieni, wszystko idealnie.
Oskar przy schodzeniu z góry zrzucił telefon i mu się rozbił więc wszystkie zdjęcia robili moim telefonem.
Przy wychodzeniu rozcięłam sobie nogę i nie umiałam chodzić. Mama mi przemywała i było okej.
Po plaży, poszliśmy do restauracji. Wszyscy wzięliśmy ryby i było bardzo smaczne.
Wracaliśmy do domu w ciemnościach ale daliśmy radę.
No i jak wróciliśmy, zrobiliśmy imprezę z wszystkimi ludźmi co byli blisko.
Po wszystkim poszliśmy spać.
Następny dzień bardzo podobny, ale z rana rodzice pojechali po naszego kapitana, który pływał z nami, tydzień czasu.
Jak dojechali, znowu pojechali, ale wtedy do sklepu. Dużo owoców, picia, żarcia, wszystkiego dużo.
Zjedliśmy śniadanie i znowu na plażę, ale już z kapitanem.
Poszliśmy na inną plaże, co mnie cieszyło bo chciałam pozwiedzać.
Na plaży było tak samo jak na tamtej ale więcej ludzi.
Wszyscy tam cieszą się z życia, każdy uśmiechnięty. Nikt nie myśli o tym co będzie kiedyś, myślą o tym co jest teraz.
Jak wyszłam z wody, było pełno chłopaków robiących salta. Mega się tym zainteresowałam i patrzyłam na nich jak zakochana.
Wtedy poznałam tamtych chłopaków. Jeden chciał numer, fejsa i w ogóle, nie umiał mnie znaleźć więc go olałam. Był jednym z ładniejszych chłopaków jakich tam widziałam. Mega miły, kochany.
Pamiętam nawet jak ma na imię.
Zaprowadził mnie do jego znajomych i chwilę z nimi pogadałam, gadając po angielsku, nauczyłam się ich slangu co mnie też cieszy.
Po wszystkim, pożegnałam się i poszliśmy z rodziną do restauracji, znowu.
Zjedliśmy to samo i wróciliśmy też w ciemnościach.
Trzeci dzień taki sam, dosłownie.
Czwartego dnia, pojechaliśmy do portu.
Nasz wyjazd składał się z 3 dni w apartamencie, a 7 na katamaranie.
Dojechaliśmy do portu i na katamaran.
Wielki statek tylko dla nas.
Każdy dzień taki sam, więc szczegółowo opisywać nie będę.
Pływaliśmy po różnych wyspach, pływaliśmy, jedliśmy na statku.
Z czasem dopływaliśmy do innych portów i szliśmy do sklepów kupować coś, albo do restauracji.
Zwiedzaliśmy też dużo miejsc.
Byliśmy na najpiękniejszej plaży w tamtych okolicach no i jednej z najpiękniejszej na świecie.
Byliśmy na wyspie Praslin, obok której była kolejna wyspa - Curieuse gdzie znajdował się park z wielkimi żółwiami i tak jak pisałam, najpiękniejszą plażą.
Kolejne miejsce to park z największymi kokosami świata.
Byliśmy w morskim parku narodowym w Sainte Anne.
Świątynia indyjska.
i masę innych miejsc ale już nie pamiętam.
Ostatniego dnia, jak powróciliśmy do portu, poszliśmy w miasto.
Miasto - Victoria.
Tam, pełno ludzi, sklepów, śmieci.
Ale było również wspaniale.
Nic sobie nie kupiłam, nic się nie nadawało na kupno za daną cenę.
Dlatego wróciłam bez pamiątek.
Zdjęcia :
No i jak wróciliśmy, zrobiliśmy imprezę z wszystkimi ludźmi co byli blisko.
Po wszystkim poszliśmy spać.
Następny dzień bardzo podobny, ale z rana rodzice pojechali po naszego kapitana, który pływał z nami, tydzień czasu.
Jak dojechali, znowu pojechali, ale wtedy do sklepu. Dużo owoców, picia, żarcia, wszystkiego dużo.
Zjedliśmy śniadanie i znowu na plażę, ale już z kapitanem.
Poszliśmy na inną plaże, co mnie cieszyło bo chciałam pozwiedzać.
Na plaży było tak samo jak na tamtej ale więcej ludzi.
Wszyscy tam cieszą się z życia, każdy uśmiechnięty. Nikt nie myśli o tym co będzie kiedyś, myślą o tym co jest teraz.
Jak wyszłam z wody, było pełno chłopaków robiących salta. Mega się tym zainteresowałam i patrzyłam na nich jak zakochana.
Wtedy poznałam tamtych chłopaków. Jeden chciał numer, fejsa i w ogóle, nie umiał mnie znaleźć więc go olałam. Był jednym z ładniejszych chłopaków jakich tam widziałam. Mega miły, kochany.
Pamiętam nawet jak ma na imię.
Zaprowadził mnie do jego znajomych i chwilę z nimi pogadałam, gadając po angielsku, nauczyłam się ich slangu co mnie też cieszy.
Po wszystkim, pożegnałam się i poszliśmy z rodziną do restauracji, znowu.
Zjedliśmy to samo i wróciliśmy też w ciemnościach.
Trzeci dzień taki sam, dosłownie.
Czwartego dnia, pojechaliśmy do portu.
Nasz wyjazd składał się z 3 dni w apartamencie, a 7 na katamaranie.
Dojechaliśmy do portu i na katamaran.
Wielki statek tylko dla nas.
Każdy dzień taki sam, więc szczegółowo opisywać nie będę.
Pływaliśmy po różnych wyspach, pływaliśmy, jedliśmy na statku.
Z czasem dopływaliśmy do innych portów i szliśmy do sklepów kupować coś, albo do restauracji.
Zwiedzaliśmy też dużo miejsc.
Byliśmy na najpiękniejszej plaży w tamtych okolicach no i jednej z najpiękniejszej na świecie.
Byliśmy na wyspie Praslin, obok której była kolejna wyspa - Curieuse gdzie znajdował się park z wielkimi żółwiami i tak jak pisałam, najpiękniejszą plażą.
Kolejne miejsce to park z największymi kokosami świata.
Byliśmy w morskim parku narodowym w Sainte Anne.
Świątynia indyjska.
i masę innych miejsc ale już nie pamiętam.
Ostatniego dnia, jak powróciliśmy do portu, poszliśmy w miasto.
Miasto - Victoria.
Tam, pełno ludzi, sklepów, śmieci.
Ale było również wspaniale.
Nic sobie nie kupiłam, nic się nie nadawało na kupno za daną cenę.
Dlatego wróciłam bez pamiątek.
Zdjęcia :
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz